Bangkok

by hajski
3 komentarze
Od wczoraj jestesmy w Bangkoku.
Przez dluga podroz i zmiany czasu i klimatu wczoraj w ograniczylismy sie do zakwaterowania i spaceru orientacyjno-konsumpcyjnego.
Mieszkamy w centrum turystycznym – blisko Khao San wiec od poczatku bylismy w centrum wydarzen 😉
Po przepysznej kolacji (pad thai i curry) poszlismy wczesnie spac. Postanowilismy podejsc do sprawy wakacji powaznie i obiecalismy sobie przede wszystkim odpoczac 🙂 totez przespanie 14h na poczatek uwazam za idealna realizacje planu.
Przed poludniem ruszylimy zwiedzac. Dzisiejszy dzien przeznaczylismy na atrakcje w poblizu Khao San – Grand Palace i Swiatynie Szmaragdowego Buddy, Swiatynie Lezacego Buddy i Swiatynie Wschodu Slonca.
Lokalna lodzia poplynelismy w dol rzeki do Wielkiego Palacu.

Udalo nam sie nie dac naciagnac na drozsza lodz, ani na platna wypozyczalnie ciuchow, ani na przewodnika. Generalnie wszystko przed czym ostrzegaja w przewodnikach Lonely Planet to prawda 🙂 pelno tu naganiaczy i naciagaczy.

Za to Swiatynie… to dopiero! Nie spodziewalam sie, ze to bedzie tak bajkowo wygladac. Po pierwsze zielen, soczysta, swieza. Goraco tu i parno wiec wegetacja chyba sie nigdy nie zatrzymuje.
Po drugie, te swiatynie i palace sa naprawde niesamowicie kolorowe, bardzo misternie zdobione i w duzej mierze zlocone.
Zeby moc je zobaczyc, trzeba ubrac sie w dlugie spodnie i zaslonic ramiona. Piotrek wypozyczyl takie calkiem twarzowe 🙂

Potem spacerkiem udalismy sie do pobliskiej swiatyni lezacego Buddy. Jego posag ma chyba z 50 metrow dlugosci i jest caly zloty.

Wszedzie wokolo Tajowie oddaja czesc Buddzie – pala kadzidelka, bija poklony, skladaja ofiary – kwiaty, jedzenie, pieniadze.
Promem za 30 groszy przelynelismy jeszcze na druga strone rzeki do swiatyni wschodu slonca, na ktora mozna bylo wejsc po BARDZO stromych schodach.

Przez caly dzien prazylo slonce, temperatura przekroczyla 30C i troche nas to meczylo – pomimo wielu wypitych litrow wody czesto robilismy przystanki.
Nic tak nie uzupelnia elektrolitow jak swiezy sok kokosowy, z kokosa rozlupanego tasakiem na naszych oczach. Przyjemnosc kosztuje ok.3.5zl.

Wracajac przeszlismy przez Khao San – Piotrek mowi ze czuje sie jakby caly czas byl na Stadionie Dziesieciolecia. Mozna tu kupic wszystko – od podrabianych majtek CK, przez podrabiane paszporty i swiadectwa ukonczenia Harvardu, ciuchy, breloki, amulety, cale mozliwe do wyobrazenia bazarowe badziewie.

Rzesze krawcow na manekinach prezentuja swoje dziela i zachecaja do uszycia u nich garnituru na miare ‘jak u Hugo Bossa’. No i wreszcie – jedzenie!
Tutaj wszyscy jedza na ulicy. Luksusem jest wersja: prowizoryczna kuchnia + plastikowe stoliki. Standardowo caly lokal to wozek lub stragan. Wystepuje wysoka specjalizacja – jedni robia tylko Pad Thaja – wersja z jajkiem 3pln, z kurczakiem 5pln. Inni oferuja grillowane mini szaszlyki lub ryby. Kolejni na tackach nosza nabite na patyczki pieczone skorpiony. Rano na chodniku stala pani z dwoma dzbankami z kawa.
No i roti – cienkie nalesniki, wersja z bananem idealna na sniadanie.
Owocowo mozna odplynac – ananasy, mango, papaja, arbuzy, melony i nie wiem sama co jeszcze jest swiezo obierane, siekane i sprzedawane w wygodnych woreczkach foliowych z obowiazkowo dolaczonym patyczkiem.
Znacie moja milosc do jedzenia, moglabym tak jeszcze dlugo…
Na koniec pewnie przydalby sie masaz stop – ale wtedy nie starczyloby mi czasu na napisanie bloga 🙂
W Bangkoku bedziemy jeszcze przez dwa dni na koniec naszej podrozy. A jutro pobudka skoro swit – i jedziemy do Kambodzy. Dotrzemy pewnie wieczorem a podroz sadzac z opisow moze byc ciekawa 🙂 Jesli starczy mi energii podziele sie wrazeniami. Dobranoc!

Powiązane posty

3 komentarze

Kinga 10/03/2013 - 17:12

Super! Wrocily mi wspomnienia naszych wakacji i pociekla slinka na mysl o lokalnych przysmakach 🙂

Bawcie sie dobrze!

PS. W Kambodzy jest bardziej goraco i parno 🙂

Tomek 11/03/2013 - 10:41

Zwiedzajcie, bawcie się i zapomnijcie o normalnym świecie zamiast blogowania 😉

Anna G. 18/03/2013 - 22:23

apetyczna ta Wasza wyprawa…idę po drugą kolację 🙂

Comments are closed.