Batumi: dzień w Gruzji, dzień w Turcji

by Gosia
1 comment

Plażujemy. Batumi w wakacje tętni życiem. W hotelowej windzie widujemy Ormian, Azerów, trochę Rosjan i nawet Saudyjczyków. Z balkonu mamy piękny widok na plażę, z korytarza- panoramę Batumi. Jest upalnie, ponad 35C, woda w Morzu Czarnym cieplutka, brakuje tylko piasku na plaży. I mi już trochę brakuje owsianki na śniadanie 😉 za to są świeże figi, tańsze od jabłek. 



Przez dwa dni sporo pospacerowaliśny chłonąc klimat miasta. Więcej o tym jak postrzegamy Batumi przeczytacie w notce z zeszłego roku.

Za to dzisiaj przenieślismy się na dzień do Turcji. Batumi leży kilkanaście kilometrów od granicy i Turcy stanowią w Adżarii główną mniejszość narodową. Postanowiliśmy odwiedzić malutką dzielnicę turecką wokół meczetu, w pobliżu batumskiego portu. A że Piotrek trochę zarósł przez tydzień w górach, namówiłam go na wizytę u tureckiego golibrody. Mnóstwo tu takich małych zakładów fryzjerskich. Na chybił trafił weszliśmy do jednego z nich. Przed drzwiami suszyly się pasiaste ręczniki. Pan mówił wyłącznie po turecku, ale prośba o przycięcie brody na 3mm i wyrównanie wąsów jest dosyć uniwersalna i prosta do przekazania na migi. Mnie wskazano miejsce na kanapie. Piotrek został owinięty ‘koloratką’ i nakryty ręcznikiem. Golenie maszynką elektryczną poszło sprawnie, przycinanie wąsa też. Potem doszło do niespodziewanego. Kilka sekund, parę pociągnięć pędzelkiem i już na policzkach, powyżej linii zarostu, tam gdzie zwykle wyrasta kilka pojedyńczych włosów – znalazł się ciepły zielony wosk. Podobnie pan zasmarował włoski w uszach. Już się rozpędzał na plecy ale go powstrzymaliśmy. Na szczęście depilacja nie bolała, a pan cały czas mówiący coś po turecku z satysfakcją zrywał zastygnięty wosk i z dumą prezentował Piotrkowi i mnie owocne efekty swojej pracy w postaci usuniętego owłosienia. Próbowałam nie parsknąć śmiechem. To nie był koniec zabiegu. Wielkim pędzlem pan namydlił twarz Piotrka, nie omijając oczu, ust ani nosa. Tak go zostawił na chwilę, po czym wcisnął jakiś pedał w fotelu co pochyliło go do przodu i naciskając na kark wsadził Piotrkowi głowę do    umywalki. Nie patyczkując się zaczął myć mu twarz a potem włosy. Na koniec wszysko wytarł i zaczął mocno nacierać jakimś śliskim specyfikiem, mocno masując czoło i skronie. No i to już na szczęście był koniec, pan nie ukrywał zadowolenia, Piotrek w sumie też, bo wyszedł odświeżony jak chyba nigdy od fryzjera. Ja żałowałam tylko że pan nie zastosował żadnego z żeli ‘efekt mokrych włosów’ które stały dosłownie wszędzie w zakładzie. 


Nasz turecki dzień zakończyliśmy jeszcze kolacją (kebab i faszerowana papryka) w restauracji gdzie parę godzin wczesniej widzieliśmy przez szybę jak kucharz dokonywał rozbioru całego barana. Na deser spaliliśmy sziszę popijając ją turecką herbatką. 

Powiązane posty

1 comment

Singapur: Miasta w mieście – Gosia i Piotr 06/12/2016 - 07:08

[…] Europa […]

Reply

Leave a Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.