Corcovado, tapira spotyka tapira

by hajski
2 komentarze
Przez 3 dni mieliśmy w zasięgu ręki 3% wszystkich gatunków zwierząt i roślin istniejących na Ziemi. To połowa zasobów Kostaryki. Korzystaliśmy z możliwości podglądania zwierząt dzień i noc.
Zaraz po wylądowaniu Rodolfo zabrał nas na pierwszy spacer. Wokół stacji wytyczone są ścieżki po których przewodnicy prowadzą swoje grupy. Pierwszego dnia była nas piątka, drugiego trójka a wracaliśmy już sami z Rodolfo.
Przewodnicy mają lornetki i specjalne lunety do obserwowania ptaków i zwierząt wysoko na drzewach.
Już na początku spotkaliśmy w krzakach nad rzeką tapira z małym tapirzątkiem, niestety nie dało się uchwycić na zdjęciu. Za to w całej okazałości widzieliśmy pózniej samca wylegującego się w błocie. Tapiry lubią relaksować się w wodzie.
(Wrzucam tu tylko zdjęcia z telefonu bo nie mamy komputera, w domu podmienię na te z aparatu Piotrka.)

 

 

Siedzieliśmy tak na niego patrząc dosyć długo, na zdjęciu widać tez dziki ktore przyszły do błotnego wodopoju. Nad nami cały czas rozrabialy małpy. Tych spotkaliśmy 4 gatunki- kapucynki, squirrel monkeys, bardzo zabawne spider  monkeys i hawler monkeys. Te ostatnie wydawały z siebie naprawdę przerazakacy ryk, coś jak połączenie ryku lwa z tolkienowskimi nazgulami. Ostatniej nocy wielkie stado przechodziło skrajem lasu tuż przy stacji. Ryk był potężny i obudził prawie wszystkich mieszkańców. Nie ma okien więc powstawali zobaczyć coś sie dzieje. Tylko ja spałam nieprzerwanie 🙂
Na drzewie spotkaliśmy rownież leniwca z maluchem kurczowo trzymającym się jego brzucha i mrówkojada, ktory tak naprawdę żywi się termitami. Te ostatnie mieszkają w czarnych gniazdach pozaczepianych na drzewach.

Widzieliśmy tez dziesiątki różnych ptaków, o ich zwyczajach Rodolfo wiedział chyba wszystko.

Przez Corcovado przeplywa sporo rzek i strumieni i tam chodziliśmy podpatrywać ryby, jaszczurki Jesus Christ ktore biegają po wodzie, iguany i krokodyle. Z powodutych ostatnich w okolicach stacji nie można się kąpać. Lunch i sjesta nad rzeką były dodatkową możliwością obserwacji ryb i krabów.
Na deser owoce prosto z drzewa, których nazwy nie pamietam.

 

W zatoce z kolei długo przez nas wyczekiwane i wabione pojawiły się dwa rekiny. Widzieliśmy jak polując na ryby parę razy wyskoczyły nad powierzchnię wody.
Rodolfo  zarządził nam drugiego dnia nocną wyprawę na podglądanie robali i węży. Wyszliśmy o 4 rano i widzieliśmy jak pająki idą spać, a słyszeliśmy jak budzą się ptaki. Było naprawdę głośno. I były węże.

 

Trzeciego dnia musieliśmy z żalem opuścić stację i tym razem na wlasnych nogach wydostać sie z parku. Wybraliśmy południowe wyjście bo stamtąd trochę łatwiej dostać sie wieczorem do Puerto Jimenez. Do przejścia mieliśmy ok. 20 kilometrów, w połowie po plazy i po lesie.
Upalnie! Ponad 30C na zalanej słońcem plaży. Parno w dżungli. Trochę wspinanie się i stromych zejść kiedy trzeba było przejść przez jakąś rzekę. Poza tym to raczej upał najbardziej dawał sie we znaki.

 

 

Wypilismy nasze 4 litry wody w dwie godziny, ale Rodolfo pokazał nam z ktorej rzeki można zatankować wodę.
Poza tym zrywal nam kokosy do picia i jedzenia 🙂
 
Oczywiście po drodze tez spotkaliśmy mnóstwo zwierzaków, ale to widoki były tym razem bezkonkurencyjne.

 

 

 

I tak sobie szliśmy i szlismy, nad nami chłodząc się co jakis czas w strumieniach i podziwiając las. Na palmach wygrzewały się czerwone papugi.
Ostatnie 4kilometry plaży wyglądały zupełnie jak z parku Jurajskiego!

 

Pokonanie tych 20 kilometrów zajelo nam 6 godzin.
Przy wyjściu z plaży znaleźliśmy upragniony wodopoj z zimnym piwem.
A przy tym kiosku stał zaparkowany samochód Rodolfo.

 

Jeszcze 40kometrow piaszczystej drogi, przejazd przez 5 rzek, i po półtorej godziny byliśmy w naszym pokoju w Puerto Jimenez. Piach we włosach 🙂
Już teraz wiem czemu wszyscy tutaj jeżdżą jeepami.
No i zasłużony relaks. Następny cel- La Fortuna u podnóża wulkanu Arenal.

 

Powiązane posty

2 komentarze

Dominik Komar 21/03/2014 - 10:51

bardzo to wszystko fajne! macie w planach poszwędanie się po jakimś miasteczku poza San Jose? tak, żeby poczuć codzienność życia mieszkańców poza stolicą 🙂

Gosia 21/03/2014 - 19:41

tak, opowiemy przy okazji pokazywania zdjęć 🙂

Comments are closed.