Depeche Mode

by Gosia
0 comment

Mniej więcej w wakacje 2000 pierwszy raz świadomie zaczęłam słuchać Depeche Mode. “Can you feel little love” pytali w singlu promującym album Exciter. To były wakacje po podstawówce, a my wychodziliśmy pojeździć samochodem bez celu i  posłuchać muzyki. Moje marzenia kończyły się gdzieś między “zdać do liceum w Warszawie” a “kiedyś podróżować”.

Nie ubieram się na czarno, nie mam dziary z różą, nie chodziłam nigdy na depoteki. Ale od tamtej pory kawałki depeszów są poniekąd moim soundtrackiem.
Jedenaście lat temu na warszawskim stadionie Legii chłopak który potem został moim mężem, a którego wtedy znałam niecały miesiąc, śpiewał mi do ucha “all I ever wanted, all I ever needed is here, in my arms” a ja rozpaczałam przed wyjazdem do Stanów na wakacje. Tańczyliśmy przy tej piosence 6 lat później o północy na naszym weselu.

Od lat budzi mnie “Never let me down again”. Kiedy jestem sama, odpalam DVD ze starymi teledyskami, czasem wpada Patrycja i oglądamy koncert, przy czym ja wzdycham kiedy Dave zdejmuje koszulkę.

Nie ma roweru bez “Everything counts”, nocnego powrotu do domu bez remixu “Useless”, biegu bez “Photographic” i jazdy samochodem bez “I feel you”. Przez to ostatnie czasem trochę dłużej siedzę w garażu. “Personal Jesus” już zawsze będzie kojarzyć mi się z robieniem pompek (dzięki Angeli i fitnessom ze sztangą) a “Pain that I’m used to” z finiszem półmaratonu we Wrocławiu. Tej życiówki już raczej nigdy nie poprawię. “I feel loved” słucham w bezsenne noce a “Stripped”- leżąc w trawie. “Soothe my soul” zawsze przywołuje wspomnienia z powrotu z koncertu w Bratysławie, kiedy w przejściu podziemnym czyjś magnetyzujący śpiew  (I’m coming for you!) niósł się na pół miasta, a my jak psychofani spędziliśmy 15 godzin w samochodzie. W taksówce po koncercie w Łodzi w 2015 (z Patrycją) leciało mroczne “Blaspherous rumour” a kierowca tłumaczył, że tak przecież wypada witać fanów.

Kiedy jedziemy w Bieszczady zawsze jest czas na Archive i jest odpowiedni moment na DM. Nie mogliśmy się doczekać lipcowego koncerty w Warszawie i bez wahania polecieliśmy na koncert do Ljubljany w maju. Przy oakzji odkryliśmy Triglav i cudowne miejsce w Alpach Julijskich.

“I am worried about your feet”-zagaił dzisiaj pan manewrujący dużą walizką w biurowej windzie. “Try walking in my shoes”- odpowiedziałam równie zatroskana o moje stopy przyodziane w sandałki. I’ll stumble in your footsteps- on na to, patrząc na obudowę mojego iPhone’a i tym samym zainspirował mnie do tej całej grafomanii. Depesze są jak łyżka masła orzechowego. Nigdy dość.

Powiązane posty

Leave a Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.