Drugi dzień na obozie-dajemy radę!

by Gosia
0 comment

Dzisiejsze ćwiczenia zaczęły się rozruchem o 8 rano, jeszcze przed śniadaniem. 20 minut truchtania, skakania i rozgrzewania nóg, a wszystko w pięknym słońcu i na konkretnym mrozie (-8). Mocno nam to zaostrzyło apetyt. Potem półtorej godziny leżakowania, dla ułożenia się sniadania… i pobieglismy. Najpierw pod wielką Krokwią do Drogi nad Reglami, tam zatrzymaliśmy się poćwiczyć trochę skipy i podbiegi. A później juz ostro pod górę- Doliną Strążyńską do Sarniej Skały (ja jako uczestnik poniędzy grupą początkującą i sredniozaawansowaną- do połowy skały) a potem w dół Doliną Białego. Łącznie 700 metrów podbiegów, 13,7 kilometra. Chyba moje przepedowane kilometry przydają się przy zbieganiu, bo chociaż do kozicy i czołówki naszej ekipy bardzo mi daleko, to poza lekkim uczuciem pęcznięcia ud nic mnie nie boli i poszło zaskakująco dobrze. A może to kwestia widoków, zapachu swierków i szumu potoku?

 

IMG_4999.JPG

IMG_4986.JPG

IMG_4980.JPG
Szlaki były przyjemnie udeptane, chociaż wąskie, ale wszyscy mijani piechurzy grzecznie ustępowali naszej grupie miejsca.
Do pensjonatu dobieglismy ostatkiem sił w sam raz na obiad.
Potem niecała godzinka sjesty i kolejne zajęcia- propriocepcja, czyli między innymi utrzymywanie równowagi, balansowanie, przysiady i skakanie po bosu, beretach i na piłkach.
Przed nami jeszcze wieczorna sesja rozciągania, konsultacje ortopedyczne i chyba kamienny sen. Jutro jeszcze większe wyzwania i pewnie jeszcze lepsze widoki.

IMG_5003.JPG

Powiązane posty

Leave a Comment

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.