Dzień 10: Srebarna – Niegureni (70km)

by hajski
0 comment

Blisko, coraz bliżej!!!

Ale żeby nie ograniczać się do samego pedałowania…
Obudziliśmy się w Bulgarii, w domu przemilych Brytyjczyków i o 6:30 ruszyliśmy nad pobliskie jezioro pelikanów podglądać ptaki.

 Spacer trwał prawie 3 godziny. Mike wypatrzył dla nas sporo gatunków- widać ze to jego pasja. Mijając sennych wędkarzy podejrzeliśmy łyski, rybitwy, perkozy z maluchami, ibisy, remizy, czaple purpurowe, siwe, białe, kurki wodne, kormorany, zimorodki, żołny, wilgi i wreszcie pelikany, z których słynie jezioro.

Tutaj dynda gniazdo remiza:
Kura, kaczka…
Na boku dokonałam też pewnych odkryć botanicznych 😀

Ach, ta Bułgaria! Żal było stąd wyjeżdżać, tym trudniej, że pod górę. Wypoczęlisny do popołudnia na werandzie i ruszylismy w stronę granicy. Witaj z powrotem, Rumunio. 

I zaraz za granicą, od dwóch dni nie widziany obrazek 🙂 

Dzisiejszy odcinek był wybitnie górzysty, co chwilę atakowalismy jakiś podjazd. Dzieci znów krzyczały do nas Hello i money, money, a Dunaj płynął coraz szerszy, wokół wysepek i jezior, by wreszcie skręcić na północ. Zobaczymy go znów dopiero za 3 dni. 
Widoki były przepiękne. A zjazdy spektakularne- hamulce polewane wodą dymiły i syczały.

Namierzylismy tez największe jak dotąd stado owiec, prowadzone przez cztery psy pasterskie, z oślą strażą przyboczną.

Żeby nie być skazanymi na namiot w szczerym polu, skręcilismy do jedynej noclegowni na odcinku 150 kilometrów. Nazywa się to Popas Turistik.

 W pawilonie jak na koloniach 20 lat temu mieszczą się cztery sypialnie z wejściem ze wspólnego balkonu. Popas prowadzi sympatyczna para staruszków. 

Pan wskazał nam miejsce na rowery w garażu gdzie trzyma kartofle. Pani przygotowała pokój, w którym poza łóżkami jest miejsce na przejście do łazienki. Kolację ugotowałam (lismy) na balkonie, dokupilismy tylko po szopskiej sałatce 2pln za sztukę. Apartament kosztuje nas dzisiaj 50pln na 3 osoby i jest to jak dotąd najtańszy nocleg przydunajski 🙂

Obowiązkowo próba obejrzenia meczu, znowu się nie powiodła chociaż Jacek próbował na siedząco.

Do Morza jeszcze 85km, chcemy tam byc jutro na obiad.

Powiązane posty