Dzień 12

by hajski
4 komentarze

W Venetian mają bardzo wygodne łóżka. Gosia aż zaspała z tego wszystkiego, więc dziś znowu mój wpis.

Poprzednią noc spędziliśmy w Motelu 6 (tradycyjnie), ale tym razem nie w mieście, ale takim przy trasie i wielkim parkingu dla truckerów (po polsku tirowców). Całą noc słychać było ciężarówki, ich wielkie silniki i klaksony, ale raczej dodawało to uroku niż przeszkadzało. Spaliśmy w pokoju z widokiem na parking, bo Gosia boi się zemsty czerwonoskórych za poprzedni wpis, a z drugiej strony motelu był las i rezerwat Indian Navajo.

Dziś postanowiliśmy spróbować tradycyjnego, amerykańskiego śniadania. W Williams,AZ, miasteczku leżącym na historycznej drodze 66 znaleźliśmy knajpkę która jest znana z serwowania pysznych śniadań. Zdecydowaliśmy się na “mlecznomaślane” naleśniki wraz z kawą. Wszystko w opcji “jesz ile dasz radę”. My daliśmy radę po jednym i byliśmy kompletnie pełni. Nic dziwnego że ci Amerykanie tacy grubi, jeśli jedzą ich więcej niż jeden na raz.

Pełni sił ruszyliśmy w dalszą drogę do Las Vegas. Część drogi przejechaliśmy autostradą I-40 a część Route 66, niestety już podupadającą. Wydawać by się mogło że miasteczka przy niej leżące żyją już tylko legendą. Widzieliśmy po drodze kilkanaście sklepów z tandetnymi pamiątkami, opuszczone domy, stacje benzynowe. Niestety, wraz z wybudowaniem w latach trzydziestych równoległej autostrady, ta słynna droga biegnąca z Chicago aż do Pacyfiku zaczęła zamierać. Taka kolej rzeczy.

Po drodze z route 66 do Las Vegas mieliśmy okazję zobaczyć jeden z cudów inżynierii, niegdyś największą na świecie tamę na rzece Colorado. Zapora Hoovera, poprzez zapewnienie regularnych dostaw wody oraz elektryczności umożliwiła bardzo szybki rozwój północnej Arizony i Nevady. Co ciekawe, z uwagi na zagrożenie terrorystyczne, jest jednym z najbardziej strzeżonych obiektów w kraju. Nie mogą na nią wjeżdżać duże pojazdy, te mniejsze są kontrolowane przed zaporą – wszystkie samochody muszą przejeżdżać przez punkty kontrolne z prędkością 5 mil na godzinę, są wizualnie sprawdzane przez strażników i ewentualnie kierowane do dokładnej kontroli. Dodatkowo, około pół kilometra od tamy budowany jest czteropasmowy objazd, możliwe więc że za kilka lat tamą w ogóle nie będzie można już jeździć.

Około 30 mil za tamą, pośrodku pustyni ukazał nam się taki widok:

O tym jak tam jest, co tam można robić i wszystkich naszych wrażeniach napiszemy już jutro.

PS.

Po drodze widzieliśmy tornada:

Powiązane posty

4 komentarze

wiciu185 06/09/2010 - 21:51

nadrobiłem jetlaga i jestem na bieżąco.
poproszę o zdjęcie hamburgera.

&

Reply
hajski 06/09/2010 - 23:09

teraz dwa dni żyjemy w luksusie i nie jemy hamburgerów!

Reply
Sofka 07/09/2010 - 00:16

Bosz no nie moge co za obrazki rodzajowe! Ile ja bym dala by sie znow poczuc jak w amerykanskim filmie…

Reply
Avallash 07/09/2010 - 10:38

Tama jest imponujaca. Czy ta dodatkowa droga (objazd) juz dziala? 2 lata temu zaczynali ja budowac teraz widze ze most juz jest caly – tempo jak w chinach.

Nie wiem Piotrek czy grales ale w jednej z misji Half Life rzecz dziala sie wlasnie na tamie zaprojektowanej na wzor wlasnie tamy hoovera

Reply

Leave a Comment

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.