Dzień 14

by Gosia
4 komentarze

Ponieważ nie robiliśmy żadnych nocnych zdjęć tego gniazda rozpusty i hazardu (brakło czasu i zapału, woleliśmy spokojnie popijać drinki na ulicy niż biegać z aparatem w tłumie pijanych imprezowiczów) poniżej kilka grzecznych pożegnalnych zdjęć z hotelu Venetian. Jak sama nazwa wskazuje miejsce to stylizowane jest na Wenecję -na sufitach malowidła lub sztuczne niebo, środkiem płynie kanał który wypływa na zewnątrz. Można się przepłynąć gondolą. Gondolier w trakcie przejażdżki śpiewa arie operowe. Co chwila się gubiliśmy w gąszczu sklepów i restauracji. Sam hotel ma 8000 pokoi!
Na czwartym i dziesiątym piętrze wśród rzeźb, fontann i roślinności śródziemnomorskiej znajduje się kilka basenów i jacuzzi. Na parterze jest olbrzymie kasyno (trzeba przez nie przejść żeby się dostać do pokoju). W zasadzie jest tam tyle atrakcji że przez tydzień można nie wychodzić na ulicę. Dobrze że udało nam się uciec!
Skorzystaliśmy też z usługi valet parking – chłopak w firmowym uniformie zaparkował nam auto a potem podstawił je pod drzwi kiedy wyjeżdżaliśmy. Parking ma 15 pięter.
Niestety nie spotkałam Paris Hilton – w tamtym tygodniu po wpadce z kokainą w torebce ma zakaz wstępu do najlepszych hoteli w Vegas. Spotkaliśmy za to dwie panie policjantki w takich strojach, że Piotruś od razu chciał być aresztowany, dwóch Elvisów i Batmana.

Główna ulica Vegas przy której znajdują się wszystkie największe hotele, replika statuy wolności, wieży Eiffela, łuku triumfalnego czy piramidy jest pełna przepychu, neonów i reklam. Wszędzie kasyna, teatry, kluby nocne i tańczące panie. Alkohol leje się strumieniami. Nie pozostaje nic innego jak zabawa na całego i oczywiście hazard.

Po tym jak Vegas okazało się dla nas łaskawe nawet pochmurny poranek nie popsuł nam nastrojów. Niemniej jednak aby nie ryzykować utraty całej wygranej postanowiliśmy pożegnać się z naszym wypaśnym hotelem i ruszyć dalej – do Kalifornii.

W trakcie jazdy w kierunku parku Joshua Tree (planowo jakieś 4h z Vegas) wpadliśmy w dziurę czasoprzestrzenną w okolicach outletów w Primm. Do Yucca Valley gdzie dosyć spontanicznie postanowiliśmy przenocować dotarliśmy po 10 godzinach od wyjazdu! Nie wiem jak to możliwe…
Po Vegas w którym wszyscy pili i bawili się na ulicy (Piotrek dostał z 50 zdjęć różnych pań które chciały go zaraz odwiedzić) przeżyliśmy tu w Kalifornii mały szok, kiedy pani w supermarkecie zabroniła nam wynieść sześciopak piwa do samochodu bez zapakowania go w torebkę foliową. Oczywiście mowa o zamkniętych puszkach. Arnold pilnuje porządku żelazną ręką.

Powiązane posty

4 komentarze

Sofka 08/09/2010 - 12:54

haha no nie mogę jaki ten Arnold prawy 🙂
a kręcicie też jakieś filmiki? buziak!

Reply
MD 08/09/2010 - 16:47

Dziura czasoprzestrzeni połknęła też dzień trzynasty.Gdzie zdjęcie z Elvisem ? Całusy !

Reply
hajski 09/09/2010 - 04:41

Kręcimy mnóstWo filmików HD. Będziesz musiała przyjechać potem na imprezę z pokazami zdjęć i wideo!

Reply
Sofka 12/09/2010 - 12:18

supa!!!!!!!!!! 😀

Reply

Leave a Comment

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.