Dzień 16

by hajski
1 comment

Poranny brak decyzyjności u obu uczestników podróży sprawił, że dzień powoli upłynął nad hotelowym basenem wśród palm. Inwestycja kilku dolców więcej w lepszy standard noclegowy (best western zamiast motel6) zdecydowanie się opłaca. Dostaliśmy bardzo przyzwoite śniadanie (oprócz standardowych tostów z dżemem i płatków były nawet gofry z syropem klonowym) a nad basenem byliśmy przez prawie cały dzień zupełnie sami. Bezchmurne niebo, ponad 30C i lekki wiatr.

Pod wieczór pojawiła się gromadka dzieci wyglądających na autochtonów (lub pół autochtonów, zza południowej granicy). Jeden dosyć obfitych kształtów chłopiec tytułował się Super Cinnamon Bun Man.

Jutro ruszamy na podbój Hollywood. Noc spędzimy w Pasadena. To tam gdzie mieszkał tytułowy Absolwent- (jakby ktoś nie widział, to polecam film – utwór Mrs. Robinson Simona&Garfunkela to fragment ścieżki dżwiękowej Absolwenta:

Mam nadzieję że nie podpadliśmy za bardzo szamanowi i odtańczy jakąś choreografię na poprawię pogody w Ojczyźnie (może jakiś walc angielski z obrotem wirowym?)

Powiązane posty

1 comment

Sofka 12/09/2010 - 12:25

no w końcu sobie odpoczęliście trochę!

Reply

Leave a Comment

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.