Dzień 2 – take a Napa

by Gosia
2 komentarze

I zaczęło się! Wczoraj o 12 odebraliśmy z wypożyczalni na lotnisku piękną białą furę marki Buick (jak to się wymawia: błik czu buik?) model Lucerne, rocznik bieżący i jazda!

Auto jest jak przystało na amerykańskie auta wielkie i wyposażone we wszelkie nowinki techniki – pół dnia zajęło nam dojście do czego służą wszystkie guziki.
Ja jeszcze nie prowadziłam (ale będę!). Jeździ się tutaj znakomicie – wszyscy prowadzą bardzo płynnie, nie przekraczają prędkości (na razie max 65 mil na autostradzie) i się wpuszczają. Ciekawa zasada dotyczy znaków stop przy standardowych ulicach – STOP stoi na każdym dojeździe do skrzyżowania a jako pierwszy przejeżdża ten, kto pierwszy dojechał. Naturalnie po wcześniejszym zatrzymaniu się wszystkich przed znakiem stopu.

Wycieczkę zaczęliśmy od Napa Valley. Przejechaliśmy przez most Golden Gate (będzie oczywiście film w HD) i po półtorej godziny byliśmy w krainie wina. Widoki niesamowite – same wzgórza i na nich winogrona a pomiędzy nimi olbrzymie domy i winnice. Po lunchu w mieście Napa pojechaliśmy do Hess Collection winery na degustację wina. Zakupiłam dwie butelki.

Nie udało nam się nigdzie kupić mapy drogowej i jedziemy trochę w ciemno – na szczęście do oddalonych od Napa o jakieś półtorej godziny drogi outletów trafiliśmy bez problemu. Czuję się trochę niespełniona bo 3 godziny to zdecydowanie za mało na zakupy, ale Piotruś obiecuje że jeszcze będzie okazja. On odnalazł się świetnie w Banana Republic i Sketchersie.

Trochę się zagapiliśmy na tych zakupach bo zrobiła się 21.00 a do punktu docelowego – South Lake Tahoe jak się okazało (dzięki miłemu panu w motelu który nam wytłumaczył że trzeba jechać cały czas prosto) jeszcze 3h. My ciągle jesteśmy lekko nie przestawieni w czasie (budzimy się nad ranem) i żeby Piotrek nie usnął musiałam mu śpiewać a potem kazałam opowiadać o zapytaniu SQL.

Jazda była przednia – ciemny gęsty las, góry i serpentyny. Strasznie jestem ciekawa co zobaczymy jak wyjdziemy przed motel.
Od jeziora Tahoe dzieli nas jakaś mila. Podobno jest prześliczne więc zostaniemy tu na drugą noc. Ja ciągle nie mam kurtki i muszę ją gdzieś kupić bo w Yellowstone 10st.
Piotrkowi śniło się dzisiaj że gonił go niedźwiedź grizzly – chyba nie będziemy chodzić tam do lasu na wycieczki.
Au revoir!

PS
Pozdrawiamy Pana Ekspedienta ze sklepu spożywczego w Napa, którym po tym jak powiedzieliśmy mu że jesteśmy turystami z Polski i po potwierdzeniu że jak na razie wszystko się nam w USA podoba kazał nam do niego wrócić jak tylko napotkalibyśmy na jaki problem i On nam wszystko załatwi!

Powiązane posty

2 komentarze

suchy 27/08/2010 - 18:45

jakoś bjułik (www.ivona.com), pozdrowienia z deszczowej Polski, u nas już jest chyba 10*C… no może trochę więcej, ale nie dużo, pozdrówcie misia 😉

Reply
Sofka 30/08/2010 - 11:56

no rzeczywiście po takim śnie Piorka to lepiej uważać 😀

Reply

Leave a Comment

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.