dzień 21

by Gosia
4 komentarze

Po mrożącej krew w żyłach nocnej jeździe przez ponad 100 kilometrowe zupełne pustkowie rano obudziliśmy się w Pahrump (ciekawa nazwa), ponownie w Nevadzie. Stąd już tylko kilkadziesiąt mil dzieliło nas od Doliny Śmierci. Od rana było bardzo ciepło – ponad 35C i robiło się tylko cieplej.
Dolina Śmierci to jak sama nazwa wskazuje istotnie dolina – olbrzymie płaskie pustkowie otoczone górami (ponad 2.000m różnicy wysokości). Kiedyś w tej dolinie było jezioro – teraz jest to najcieplejsze i najbardziej suche kilkaset kilometrów kwadratowych w północnej Ameryce. ROcznie pada tylko 2 inch deszczu. Po jeziorze zostały wielkie połacie soli i kryształów solnych i gdzieniegdzie cienka warstwa słonej wody. Jak okiem sięgnąć żadnego cienia ani schronienia. Co jakiś czas wzdłuż drogi ustawione są beczki z wodą (na wszelki wypadek). Przy wjeździe dostaliśmy dokładnie instrukcje, żeby w razie awaryjnych sytuacji nie opuszczać samochodu, bo samochód z powietrza dużo łatwiej zauważyć niż człowieka.
Po ponad 100 km jazdy przez pustkowie dotarliśmy do oazy, pełnej palm daktylowych. Bardzo krętą i stromą drogą przejechaliśmy przez góry i ostatecznie wydostaliśmy się z doliny śmierci. Uff, udało się!
Droga w kierunku Tulare, które jest punktem wyjściowym dla wycieczek do parku wielkich sekwoi była nawet bardziej emocjonująca. Jechaliśmy wzdłuż pasma górskiego po drugiej stronie którego coś się ewidentnie paliło. Dymu była cała masa i to przez 80 kilometrów drogi. Dodatkowo zachodziło słońce, przez ten dym było czerwone i całość była bardzo widowiskowa. Jak się dowiedzieliśmy od dwóch panów fotografujących ten niecodzienny widok ze wzgórza płonął las na górze po południowej stronie Lake Isabella. Nasza trasa biegła tuż obok – widzieliśmy helikoptery gaśnicze lecące do jeziora po wodę!
Standardowo już w kompletnych ciemnościach dotarliśmy do punktu noclegowego. Niestety jechaliśmy przez rolnicze tereny – wiele bilboardów reklamowało słynne kalifornijskie mleko – i produkty uboczne pozyskiwania tego mleka dość nieciekawie a bardzo intensywnie pachniały.

znowu pakowanie!
Potok Smerek

Powiązane posty

4 komentarze

Avallash 20/09/2010 - 11:12

Zajezdzaliscie popatrzec na Zabriskie point?

Reply
wiciu185 06/10/2010 - 09:10

W Stanach śmierdzi?
Niemożliwe!
Może to Kanada, a nie Kalifornia?
&

Reply
wiciu185 06/10/2010 - 09:17

Maje to nie broń.
Jedną z Maj widać w prawy górnym rogu fotki.

&

Reply
wiciu185 06/10/2010 - 09:19

hehe, kot mi wysłał ponownie komentarz do następnego wpisu.
Ale mam fajnego kota.

Reply

Leave a Comment

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.