Dzień 5, Passau-Miasto na ‘M’ (126km)

by hajski
0 comment

Nie sądziłam że może być jeszcze ładniej, a dzisiaj było! Passau za dnia bylo rownie śliczne co tajemnicze po ciemku. Mogłoby równie dobrze leżeć nad morzem, z tymi wszystkimi nadrzecznymi promenadami, restauracjami i przystaniami. Pokrecilismy się tam trochę po śniadaniu a potem wróciliśmy na naszą trasę R1. No i się zaczęło. Góry z obu stron, strome i porośnięte lasem, wpadające prosto do rzeki.  Dosłownie: jechalismy dobre 80km dwa metry od lustra wody. A Dunaj ma tutaj ponad 200 metrow szerokosci. Gdyby nie liczne owady, chyba przejechalabym caly dzien z otwartą buzią. Co kilka kilometrow mijalismy wioski pelne wedkarzy i kempingow, gdzieniegdzie knajpki dla rowerzystow i pensjonaty. Mozna bylo sobie wybrac, po ktorej stronie jechac. Wzdłuż obu brzegów trasy rowerowe, a co jakis czas male promy przewożą rowerystow na drugą stronę. Mijalismy tez kilka tam, śluz i elektrowni wodnych. Po rzece pływały barki, pracowały pogłębiarki, dźwigi przenosiły tiry na drugą stronę a robot-kosiarka pracowal na trawniku przy elektrowni. W okolicy Linz widzielismy kolejny raz ćwiczące osady wioślarskie. Wiec bylo na czym zawiesić oko. Co ciekawe, po stronie austriackiej pojawily sie specjalne punkty informacyjne dla rowerzystow. W jednym z nich poprosilismy o rezerwacje noclegu na dzis. Niespecjalnie chcieliśmy tu spać, ale przed – bylo za blisko, a za – nie bylo miejsc. Czytelnicy Grzesiuka będą wiedzieć od razu, pozostałych odsylam do mapy.
Sam pensjonat nas zaskoczyl. Dojechalismy juz po zmroku, w oknach ciemno, szyldu brak, żadnego dzwonka ani domofonu. Pokrecilismy sie troche przy budynku i Jacek na jednych z wielu drzwi dostrzegl kartke, z ktorej odszyfrowalismy: trójka gości z Passau, pokoj 7, drzwi na prawo. Drzwi okazaly sie otwarte, drzwi do naszego pokoju tez. W garazu, rowniez otwartym, znalazlo sie miejsce na rowery. I tylko hasla do wifi nigdzie nie zostawili 😉 Oprocz nas i jednego dziadka nie ma tu chyba nikogo.
Co jutro? Rutyna! Śniadanie o 8, wyjazd o 9, 130 kilometrow i nocleg gdzieś, skąd do Wiednia ma zostać 80-90.
Właśnie przed chwilą próbowaliśmy sobie przypomnieć co było wczoraj, gdzie jechaliśmy i co widzieliśmy. I ciężko. Dobrze że mamy zdjęcia i bloga.

Powiązane posty