Dzień 6, do Unterloinen (120km), kraina wina

by hajski
0 comment

Jest prawie piąta nad ranem. Korzystając z chwili bezsenności (pewnie z okazji końca wycieczki) zapisuję co zapamiętałam z wczorajszego dnia.
Po pierwsze: doceniany austriacką infrastrukturę rowerową. Szczególnie spodobały nam się stacje informacyjne dla rowerzystow. Mozna tu cos zjesc, zatankowac wode, naładować akumulator w rowerze elektrycznym, kupic mapy lub zarezerwowac noclegi. No i te ich znaki rowerowe! Podsumowują najblizsze opcje przejazdu przez rzeke. Mozna jechac bez mapy 🙂
O tym, ktorym brzegiem my dzis jechalismy zdecydowal w znacznej mierze wiatr. Po stronie południowej dawało w twarz, i to tak, ze w pewnym momencie musielismy troche poleżeć na brzegu. Po północnej częściowo zasłoniły nas góry, ale nie bylo do końca komfortowo. Dobrze, ze na te ostatnie dni nie mamy juz po 140km dziennie.
Noc jest calkiem jasna i za oknem widac zarys wzgórz po drugiej stronie Dunaju. Rzeki nie widać, ale płynie jakieś sto metrów od naszego okna. Na tych wzgórzach prawdopodobnie rośnie winorośl, jak wszędzie tutaj. Jesteśmy w Wachau, austriackiej krainie wina. Winnice ciągną się tutaj jak sady pod Grójcem, tyle że na wzgórzach. Po przejechaniu przez klimatyczne miasteczka (byly podjazdy), pelne restauracji i winotek, dotarlismy do naszej urokliwej wioski. W poszukiwaniach domu o numerze 58 zwiedziliśmy całą miejscowość dwa razy. Numeracja jest daleka od jakiekolwiek logiki. Wygląda na to, że każdy nowo budowany dom dostawał kolejny numer. Pani wlascicielka jest bardzo gadatliwa, cały czas coś tam sobie mruczy pod nosem, ale nawet Jacek nic nie rozumie 🙂
Tu tez kilka knajpek gdzie serwowane jest wyłącznie lokalne wino i specjaly: owcze sery, salami, suszone i wędzone mięso i kiszone warzywa. Z tego przejęcia brakiem dziennej dawki elektrolitow z piwa, a jeszcze bardziej brakiem ciepłego kawałka mięsa, wypilismy tego wina calkiem sporo. Deserowy sznaps zostal nam polany z użyciem iście alchemicznych naczyń. Wieczor zakończyliśmy standardowo, w okolicach 22.00, Dziala to tak, jakby przedziale 30-60 sekund od przylozenia glowy do poduszki zostało odcięte zasilanie. Duzo bym dala zeby w takim tempie zasypiac na codzień 🙂
Poniewaz i w Bawarii, i w Austrii internetu jest mniej niz w Serbii, notke czytacie w ciagu nastepnego dnia. Milego dnia 🙂

Powiązane posty