Emiracki lot

by hajski
1 comment

Lotnisko w Dubaju: 6 pieter, wielka fontanna i masa sklepow. Piotrek troche panikuje i nie wie czy moze mnie trzymac za reke. Przemaszerowalismy pare kilometrow dla zabicia czasu – mamy prawie 5h na przesiadke. Duzo tu pozawijanych pan i panow w tradycyjnych arabskich bialych koszulach do kolan. Ladnie się prezentują. Gorzej to wyglada kiedy panie faktycznie ida 4 metry za swoimi mężami.
Przestraszylismy sie troche pani w hidzabie ktorej widac bylo tylko oczy, a i to zza czarnej siateczki.
Z ciekawszych rzeczy do kupienia w sklepach z pamiatkami jest masa wielbladow, sheeshe i ksiazki naczelnego szejka o tym jak osiagnac sukces.
Obok meskiej toalety jest pokoj do ablucji i przygotowan do modlitwy.
W samolocie arabskim akcentem bylo przypomnienie o tym, w ktora stronę jest grób Mahometa, tak żeby zainteresowani wiedzieli gdzie się zwrócić w czasie modlitwy. Poza tym lot w klimacie polskiego czarteru do tunezji. Wodka lala sie strumieniami a lądowanie rodacy nagrodzili oklaskami.
Do Bangkoku spokojnie – Airbus A380, gigantyczny, cichy i wygodny.
Godzinka w kolejce do immigration i oficjalnie znalezlismy sie w Tajlandii.

Powiązane posty

1 comment

Jula Ostafin 19/03/2013 - 12:10

One idą 4 metry za mężczyznami, ze względu na to, że podczas wojny puszczano się mężczyznę z przodu bo były miny 🙂

Comments are closed.