Gruzja, dzień 12: wino i relaks c.d.

by Gosia
0 comment

Po wczorajszych monstrualnych ilościach wina na kolację dziś kontynuujemy poznawanie kachetyjskich smaków. Zaczęliśmy od zwiedzania winnicy w której spaliśmy. Miejsce jest przeurocze- na wzgórzu za wsią, z widokiem na Kaukaz i dolinę. Kiedy wysiadł prąd i degustowaliśmy wino przy świecach zrobiło się bardzo klimatycznie. Urzekł nasz też kierownik hotelu- wczoraj dosiadł się do naszej nocnej biesiady i poopowiadał o sobie. Uwielbia swoją pracę, to widać na każdym kroku. Rano opowiedział nam historię winnicy, z której w wino zaopatruje się gruziński rząd. Rodzina królewska, co prawda już nie panująca, zna właścicieli i odwiedza to miejsce. Królowa sypia w pokoju, w którym dzisiaj my spaliśmy 🙂 Winnica jest mała, ale wydajna- rocznie skupują od okolicznych rolników 3-4tysiące ton winogron i produkują nawet 60 milionów butelek. A ich wino jest przepyszne!  

romantycznie

  

nasza dzisiejsza winnica

 Obejrzeliśmy też salę degustacyjną, z podłogą usianą pokrywami od starych kwevri. Kwevri to  gliniane kadzie umieszczone pod podłogą, o standardowej objętości 2 tysięcy litrów. Prawie każdy w Kachetii ma jedną lub więcej w domu. Gruzini robią w nich wino od 8 tysięcy lat. Wlewają tam sok z winogron i wrzucają skóry, przez pierwszych kilka tygodni odcedzają i oczyszczają sok, potem hermetycznie zamykają a po 10-12 miesiącach zaczynają pić, czerpiąc z kadzi tykwami. Standardowa gruzińska rodzina zużywa taką kwevrę na domowe potrzeby, dlatego zwykle mają kilka, żeby w domu zawsze było wino. Przygotowywane w taki sposób ma dla nas zupełnie nieznany smak. Jest białe, ale o ciemnobursztynowej barwie, lekko słodkawe i mocne. Pycha! Lokalne wina degustowaliśmy też wczesnym popołudniem. Przed Kvareli obtrąbił nas znajomy bus. To Georgij- syn właścicieli pensjonatu z Sighnaghi wiózł kolejną wycieczkę na szlak winny. Kazał nam koniecznie wpaść do najstarszej winnicy w Kvareli na darmową degustację. Nie musiał nas długo namawiać. Już po kwadransie siedzieliśmy za stołem i słuchaliśmy jak powstaje tutejsze wino. Spróbowaliśmy czterech rodzajów.   

te pokrywki na dole to wlasnie kwevri

 

degustacja

  

 Naszym rowerowym celem na dziś było przejechanie jakiś 45km do kolejnej winnicy- za Kvareli. Nazwa miejscowości składa się z samych spółgłosek i na dobrą sprawę nie wiem gdzie jesteśmy. Poszło sprawnie, biorąc pod uwagę, że ruszyliśmy po czternastej. Mijaliśmy kolejne winnice, zapraszające do spróbowania Saperavi i Kivi. Jest nam bardzo błogo na duszy i ciele, a dzisiejszy nocleg wymiata. Mamy tu przyszykowaną prawdziwą biesiadę a właściciel aż przebiera nogami żeby polać nam czaczy. Wybraliśmy domowe wino kwevri. Wasze zdrowie!

biesiada

  

szaszłyki!!!

  

tu dziś śpimy

 

Powiązane posty

Leave a Comment

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.