historia pocztówkowa

by Gosia
0 comment

Przełęcze w Tybecie zamarzły i dyliżans pocztowy z Chin dopiero po zamianie kół na płozy przedostał się przez Kaszmir na zachód. Pamir Highway była wyjątkowo długo nieprzejezdna, tadżyckiemu posłańcowi padł koń a prom z Turkmenbaszy do Baku odpłynął z dwutygodniowym opóźnieniem. W Kachetii odnotowano wyjątkowo obfite opady śniegu (największe od 1952), musztardowa łada nie odpalała a kurier utknął w winnicy i całe szczęście, że rejs z Batumi do Warny przebiegł bez zakłóceń. Za to już za Timiszoarą pocztowe Yugo odmówiło współpracy i trzeba było korzystać z transportu wodnego Dunajem pełnym kry. EC Sobieski z Wiednia nie prowadził wagonu pocztowego przez kolejnych 10 dni. Wreszcie listonosz, pan Marek, nie miał ochoty pedałować pod wiatr i w zimnie, aż do dzisiaj, kiedy ciepły halny przywiał go do Sierzchów. Tak mniej więcej wyobrażam sobie podróż naszej kartki z Chin do Rodziców. Wysłana 15 grudnia. 

Powiązane posty

Leave a Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.