Mazurskie tropy – rowerem wokół Orzysza

by Gosia
0 comment

Jako czołowy mapowy wszystkich rowerowych eskapad od lat zdobywam doświadczenie w nawigowaniu. Zaliczam się do tych osób, które żeby wskazać prawidłowy kierunek, kręcą mapą. Do czołowych anegdotek ostatnich lat należy ta o moim biegu nad Bugiem, kiedy okazało się, że rzeka znalazła się po prawej, nie po lewej stronie, a ja zamiast w kierunku domu pobiegłam dokładnie odwrotnie. Notorycznie gubię się w Lesie Kabackim. Dlatego postanowiłam skorzystać z okazji i podjąć wyzwanie – zapisałam się na rowerowy rajd na orientację, organizowany co roku przez naszego kolegę z Obozów Biegowych. Na początku planowałam pobiec, ale ponieważ znowu złapałam kontuzję, wybrałam przyjemną trasę zakładającą zdobycie wszystkich punktów pokonując około 50km rowerem. Oczywiście nie trzeba było długo namawiać Angeli. Piątka przyjaciół startowała na 25-kilometrowej pieszej trasie.
Ponieważ z nogą jest raczej gorzej niż lepiej, startowałyśmy zupełnie bez napinki, ot tak – przejechać się po lesie. Przed 10:00 zameldowaliśmy się w bazie zawodów na terenie orzyskiego gimnazjum i odebraliśmy pakiety startowe – numery do przyczepienia na rower i linijkę z listą punktów do odhaczenia. W prezencie dostaliśmy skarpety.
Jak to wszystko działa? Pięć minut przed startem wszyscy uczestnicy dostają kolorowe mapy na których zaznaczone są punkty kontrolne-  miejsca, które trzeba odnaleźć. W każdym punkcie wisi papierowy lampion do którego przyczepiony jest dziurkacz z odpowiednim wzorkiem. Dziurawimy linijkę w miejscu ponumerowanego punktu i jedziemy szukać następnego. Przez te pięć minut mamy czas na zastanowienie się od czego zacząć, ewentualnie namalowanie swojej trasy na mapie. Można jeździć drogami, ścieżkami leśnymi, a można też na przełaj przez łąkę czy wpław przez rzekę, co kto lubi. Nie można natomiast korzystać z nawigacji satelitarnej – do oznaczania pozycji i kierunku służy wyłącznie kompas, słońce i mech na drzewie.

Mapa rajdu

 

jedna z bardziej ‘przejezdnych’ dróg tego dnia

Mapa wydała nam się dosyć szczegółowa i czytelna, od razu postanowiłyśmy jechać na zachód -zaczynając od drogi wojewódzkiej, skąd odbijałyśmy na wysokości cmentarza i tam rozpoczynało się już krążenie leśnymi duktami wśród jezior. Po drodze czekał nas też punkt odżywczy i kilka małych wsi. Ambitniejsi zawodnicy od początku wysforowali się na czoło peletonu i zniknęli nam z pola widzenia. Generalnie nie było jakoś specjalnie ciężko – w okolice punktów trafiałam bez większych problemów, sugerując się czy to przecinanymi ścieżkami, czy ilością przecinek w lesie. Czasem pomagało zorientowanie się na przepływający w pobliżu trasy kanałek, bagno czy pozostałości po nasypie kolejowym. Poza tym, będąc przy punktach po kilkunastu szybszych zawodnikach, można było się domyśleć na podstawie wydeptanej trawy, w którą stronę szukać lampionu.

Dziurkujemy i ruszamy dalej

na wiadukcie…

…i pod wiaduktem

Naszym faworytem był lampion ukryty w oborze opuszczonego gospodarstwa i bardzo malowniczo położony punkt wiszący pod ruinami wiaduktu kolejowego. Kilka razy ledwo przedarłyśmy się na rowerach przez kilometr łąki z trawą po pas czy gęste krzaki. Było pięknie, zielono, letnio, pachnąco i dziko. Komary cięły, chmary much goniły nas przez pola, Angela puchła od pyłków a moje kolano zaczynało odmawiać posłuszeństwa. Dumne z ośmiu zaliczonych punktów niespiesznie zarządziłyśmy odwrót do Orzysza. Na mecie czekał na nas pyszny obiad w stołówce – i wreszcie porządne naleśniki z serem 🙂 Po godzinie dotarli Marta z Maćkiem, po dwóch – z kompletem punktów Marcin, Marzenka i Andrzej. W domku nad Śniardwami rozpaliliśmy grilla i pochyliliśmy się jeszcze raz nad mapami, studiując swoje wybory i optymalizując trasę.

Na pewno wracam za rok!

cmentarz ewangelicki z XIXw był dobrym punktem orientacyjnym

co się nie nawygrywa, to się nawygląda!

Przy okazji – Drewnik Travel poleca noclegi w domku Żuraw w Zdorach. Cisza, spokój, łąki po horyzont i 10 minut spacerem do jeziora Śniardwy. Po drugiej stronie drogi zaintrygował nas też dom Habass – historię tego miejsca można przeczytać tu.

Powiązane posty

Leave a Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.