Mitja Marato de Barcelona

by Gosia
0 comment

Po Berlinie w 2013, w tym roku Barcelona stała się celem naszego biegowo-turystycznego wiosennego wyjazdu. Osobiście dodalabym jeszcze: pysznego wyjazdu! W doborowym towarzystwie objadaliśmy się tapasami i zwiedzalismy miasto. Nienauczeni doświadczeniem z Berlina, złazilismy całą sobotę przed biegiem. Co się potem oczywiście odbiło czkawką na ostatnich kilometrach półmaratonu. Ale warto było! Park Gaudiego przepiękny, a architektura naszej dzielnicy zachwycająco urocza. Można spójnie i przyjaźnie budować miasto: ośmiokątne placyki na każdym skrzyżowaniu to takie sympatyczne rozwiązanie- i tyle punktów usługowych, sklepików i knajpek mieści się na każdym z ośmiu rogów 🙂

Oprócz emocji biegowych przeżyliśmy także pełne uniesienia kibicowanie skokiem narciarskim. Jak dobrze ze na hiszpańskim eurosporcie była transmisja! Kamil spisał się wspaniale zdobywając podwójne złoto olimpijskie w Soczi. Ach, co to był za wieczór!
Nic wiec dziwnego, ze uskrzydleni sukcesami Kamila pobieglismy tak dobrze następnego dnia.

IMG_0700.JPG

IMG_0717.JPG

IMG_0719.JPG

IMG_0736.JPG

 

IMG_0729.JPG

 

 

IMG_0745.JPG

Sam bieg bardzo fajny – odbiór pakietów ekspresowy, po trasie karmili nas świeżymi pomarańczami chyba prosto z drzewa (miały liście!). Tłoku nie było, trasa deptakiem pod palmami pozwoliła nam się w lutym poczuć jak w wakacje w tropikach. Zabrakło za to kibelków przy starcie. No i te koszulki techniczne mogłyby jednak być dłuższe niż szersze 😉

W poniedziałek już jako jedyni zostający w BCN zwiedziliśmy z Piotrkiem Sagrada Familia. Warto!! koniecznie z audioprzewodnikiem i nie ma prawa to zająć mniej niż 2h. Byliśmy zachwyceni.

IMG_0752.JPG

IMG_0761.JPG

 

Powiązane posty