Shatili

by Gosia
0 comment

Shatili to wyjątkowe miasto zbudowane wokół XII-wiecznej twierdzy. Nazywa się to tutaj twierdzą wiejską! Składa się z kilkudziesięciu kamiennych wież i domów połączonych ze sobą w labirynt pełen korytarzy, zakamarków ciemnych zaułków. Część wież jest zamieszkała a w jednym z budynków mieści się pensjonat w którym dzisiaj śpimy.

Cały kompleks robi oszałamiające wrażenie, wyglądając dokładnie tak jak 900 lat temu. W cieniu wiekowych murów, ganiając przez opuszczone wieże i przebiegając po deskach rozłożonych między dachami bawią się tutejsze dzieci. A taki widok mam przed sobą pisząc tę notkę:


Co ciekawe, tutaj akurat jest prąd a kable dosyć partyzancko zwisają ze ścian kończąc się luźno dyndającymi włącznikami i kontaktami. To cudowne uczucie wziąć gorący prysznic w oświetlonej lazience po trzech dniach biwakowania i kąpieli w lodowatych strumieniach.


Powyżej kamiennego Shatili mieści się Górne Shatili- jedna ulica z kilkunastoma domami, ośrodkiem zdrowia, szkołą, kościołem i cmentarzem. Oraz radziecka stacja łączności.


Przez 7 miesięcy w roku do Shatili nie da się dojechać, bo droga jest zasypana śniegiem, ale życie toczy się tu przez cały rok. Mieszkańcy muszą się odpowiednio przygotować na długą zimę. Ciężko mi to sobie wyobrazić. 


Ciężko jest wydostać się z Shatili nawet w sezonie. Marszrutki odjeżdżają dwa razy w tygodniu, a pokonanie nieutwardzonej drogi przez góry zajmuje ponad 6 godzin. Żeby wrócić do cywilizacji, wynajęliśmy samochód z kierowcą i przez 4,5 godziny we czwórkę ściskaliśmy się na tylnym siedzeniu forda. Tylko Jacek jako uprzywilejowany chory siedział z przodu. Po drodze podziwialiśmy Czewsuretię – na odcinku 50km minęliśmy moze 4 małe wioski, kilka stad owiec, jedne ruiny twierdzy i parę wież.


Przed Tbilisi wyjechaliśmy na drogę wojenną, która chwilę później połączyła się z autostradą M1- jedyną wylotówką ze stolicy na zachód, północ i południe. W stolicy spędziliśmy popołudnie, zrobiliśmy pranie które w słońcu i upale (32C) na balkonie wyschło w godzinę. Powłóczyliśmy się nocą po starówce, kolejny raz doceniając uroki tego miejsca. Przeżywamy mały szok po pięciu dniach izolacji od świata. Miasto wydaje się bardzo głośne.

Powiązane posty

Leave a Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.