Singapur: Bogactwo

by Gosia
0 comment

Tak sobie myślę, że się już trochę przyzwyczaiłam do luksusu i wygody. Nie, żeby w domu były jakieś urągające warunki życia, ale jednak od ponad trzech tygodni: nie sprzątam, nie zmywam, nie gotuję i niewiele muszę ogarniać. Jeśli pracując z hotelu nie włączę opcji ‘nie przeszkadzać’, 3 razy w ciągu dnia odwiedza mnie pokojówka, która co jakiś czas przynosi też świeże kwiaty, po południu inna pani przynosi owoce a wieczorem pan zmienia sposób zasłania łóżka na zachęcający do snu i układa na rogach kołdry zakładki do książek. Serio.

_dsf0610

hotelowy ogród

Skupiam się na regularnym uprawianiu sportu, o co łatwo, bo na siłowni mamy wszystkie sprzęty jakie można sobie wyobrazić + kilka takich, których sobie nie wyobraziłam. Wiecie co do drabina Jacobsa? Polecam wypróbowanie jak gdzieś spotkacie. Oprócz siłowni jest oczywiście duży basen na dworze, w którym pływam codziennie i codziennie cieszę się jak dziecko wchodząc do ciepłej wody i wychodząc na jeszcze cieplejsze powietrze. Klimy prawie nie włączam, niech mi będzie gorąco i oby jak najdłużej. Minusy? czasami w południe słońce świeci tak mocno że nie da się pływać na plecach.
Oprócz zajęć sportowych planuję oczywiście zwiedzanie – co wychodzi nieźle, bo już prawie wszystko zobaczyliśmy. Wieczorami spacerujemy po mieście, jutro na przykład idziemy na Singapurski Festiwal Filmowy. Oprócz tego kiedy ja pracuję w nocy, Piotrek chodzi na ściankę gdzieś na drugi koniec kraju, czyli jakieś 20 kilometrów od hotelu.
Byliśmy w nocnym zoo, ogrodzie botanicznym w Gardens by the Bay, na sztucznej wyspie w Oceanarium (filmik w poprzednim wpisie), w Little India (ja nawet dwa razy) i Chinatown.
Przeczytałam 4 książki. Opanowałam służbową pocztę i wreszcie mam poczucie kontroli nad tym co się dzieje w pracy, bo nikt nic ode mnie nie chce przez trzy dni w tygodniu do 16tej 🙂
Równie istotne co doznania smakowe i wizualne jest to, że się wreszcie wyspałam. Fitbit pokazuje średnie tygodniowe na poziome 7:45-8:00, regularnie zasypiam między 23 a północą, bez pigułek, w ciągu pięciu minut i śpię jak zabita. To kwestia materaca, czy braku tematów do procesowania w głowie? Tak dobrze nie było od lat.

Po tym osobistym wstępie czas na clue dzisiejszej notki: bogactwo. Niekoniecznie nasze indywidualne, ale to, które nas otacza w Singapurze, bo warto o tym wspomnieć. Często myśląc o Azji łatwo popaść w stereotypy wyobrażając sobie biednych ludzi zbierających ryż w kapeluszach i rosyjskich turystów ujeżdżających słonie. A tymczasem Singapur, tak jak Korea Południowa, Hong-Kong i Tajwan to jeden z Azjatyckich Tygrysów, państw gdzie w latach 1960-1995 wzrost gospodarczy był dwucyfrowy.
Singapurskie bogactwo imponuje jeśli spojrzymy na historię tego państwa – niepodległość uzyskał dopiero w 1965 roku, kiedy Malezja wyrzuciła go ze swojej federacji i był na skraju katastrofy humanitarnej.
Jesteśmy obecnie w trzecim najbogatszym państwie świata (wg PKB per capita w ppp).
Singapur jest trzecim co do obrotów centrum handlowym i finansowym na świecie, uważanym za najlepsze miejsce do investycji, drugim najbardziej konkurencyjnym krajem na świecie i trzecim światowym centrum wzbogacania i handlu ropą naftową oraz drugim największym portem kontenerowym. Poza tym to raj podatkowy. Bezrobotnych praktycznie nie ma (1,8%), nikt nie żyje poniżej poziomu ubóstwa. Jedno na sześć gospodarstw domowych ma rozporządzalny budżet powyżej miliona dolarów.

Sentosa - sztuczna wyspa pełna rozrywek

Sentosa – sztuczna wyspa pełna rozrywek

5,6 mln ludzi żyje na wyspie o powierzchni 719km2. Dla porównania: Warszawa ma powierzchnię 517km2. 38% mieszkańców to przyjezdni bez obywatelstwa. Obywatele Singapuru pochodzą w większości z Chin (75%), Malezji (13%) i Indii (9%). Jak to bogactwo prezentuje się na ulicy? Przede wszystkim wygląda na to, że singapurczycy kochają centra handlowe. A ilość luksusowych sklepów na metr kwadratowy kraju jest na pewno najwyższa na świecie. W podziemiach można kupić delikatesy czy zjeść smażonego kurczaka, piętro wyżej kupić torebkę Louis Vuitton, Vivienne Westwood czy Prady. Za rogiem, w następnym centrum – to samo. I kupują – noszą torby zakupowe z zawartością równą pewnie niejednemu porządnemu samochodowi.
A właśnie! Samochody. Ferrari, Bentleye i Maserati już nie zwracają naszej uwagi. Chyba że w takiej ilości, jak ostatnio przed naszym hotelem.

wieczorem przed hotelem

wieczorem przed hotelem

Posiadanie samochodu w Singapurze to bardzo droga zabawa, ale ktoby się przejmował takimi drobnostkami jak wydatek rzędu $65 000 – $200 000 za samą licencję pozwalającą dopiero na kupno samochodu. Ceny aut też zwalają z nóg. Najbardziej podstawowe BMW X1 kosztuje $ 170 000. No i prawie nie ma tutaj starych albo tanich samochodów – jak kogoś już stać, to stać go na wszystko.

Singapurczycy są wiecznie zapracowani i nie mają na nic czasu, więc na mieście w godzinach pracy widać głównie żony bogatych mężów, a w większości – gosposie, kucharki, opiekunki i ogrodników. Pełno tu szyldów agencji pośrednictwa gosposiami, a na forach ludzie wymieniają się poradami gdzie najlepiej zrekrutować gosposię. Gosposie robią zakupy w spożywczakach, kupując np. japońskie truskawki po $140 pudełko, odprowadzają dzieci do i ze szkoły, gotują i sprzątają. Osiedli pilnują ochroniarze. Tak to wygląda w centrum, w pobliżu naszego hotelu. Oczywiście dalej jest też bardziej zwyczajny Singapur, z przeludnionymi blokami, ale wciąż – pełnymi ciężko i długo pracujących Singapurczyków i imigrantów. Ciekawostka- patrząc na indeks szczęścia, Singapur jest dopiero w trzeciej dziesiątce rankingu.

luksusowe apartamentowce z ochroną i basenami

luksusowe apartamentowce z ochroną i basenami

Z jednej strony to kraj wolności gospodarczej, z drugiej – wymagającego prawa i porządku. Łatwo to zauważyć – nigdzie nie walają się śmieci a olbrzymie pieniądze inwestowane są w zieleń i udogodnienia komunikacyjne. Wyspa jest mała i pewnie inaczej utonęłaby w śmieciach a smog przekroczyłby poziomy z Chin. Tymczasem Singapur tytułuje się miastem w ogrodzie lub ogrodem – miastem, metro i autobusy działają sprawnie a woda jest filtrowana i odzyskiwana na wszystkie możliwe sposoby.

_dsf0512

Supertrees – sztuczne ‘drzewa’ obsadzone roślinami z całego świata

_dsf0528

W szklarni – ogrodzie w Gardens by the Bay

Singapur ma najwyższy w Azji index rozwoju (HDI, 11 na świecie), za to kiepsko wypada jeśli chodzi o oceny demokracji. Dlaczego? w kraju od 1959 roku rządzi jedna partia. Nie ma za to korupcji a sądy są uznawane za jedne najbardziej efektywnych na świecie
.

Za to za żucie gumy czy rzucenie papierka trzeba słono zapłacić. Po trzecim naśmieceniu zostaje się skazanym na sprzątanie ulic w kamizelce z napisem ‘jestem śmieciarzem’. Za niespuszczenie wody w toalecie grozi kara $150. A za wandalizm ciągle można zostać skazanym na karę chłosty. Oszczędzę Wam szczegółów, ale to sie naprawdę dzieje, i to kilka tysięcy razy w roku.  Szczegóły można poznać tutaj: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,17531178,W_Singapurze_skazali_Niemcow_na_chloste__Jak_to_bedzie.html#ge_related=1

To co, chcecie się przeprowadzić?

232

Powiązane posty

Leave a Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.