Singapur: sezon świąteczny w pełni!

by Gosia
0 comment

Jak tam, czujecie już klimat świąteczny? My bardzo, chociaż pogoda zupełnie nie grudniowa. Śnieg mamy tutaj tylko na Eursporcie, ewentualnie wysprejowany wokół dekorcacji świątecznych. Za to całe miasto już od 12 listopada odlicza dni do Gwiazdki. Orchard Road jest obwieszona iluminacjami, a z gigantycznych drzew zwisają piękne fioletowe bombki. W weekend naszego przyjazdu ulica była zamknięta dla ruchu a tłumy uczestniczyły w pierwszym rozświetleniu światełek. Zresztą ktoś to ładnie nagrał, więc podrzucam link do filmu. Szkoda że przespaliśmy!

We środę po pracy wybraliśmy się na nocny spacer po okolicy Marina Bay. Zdążyliśmy na nocny pokaz iluminacji w Marina Bay Park. I tu też świątecznie – w sztucznych drzewach niczym z filmu Avatar, czy raczej drzewopodobnych konstrukcjach pochowane są głośniki, a światełka migają w rytm piosenek świątecznych.  Już same ‘drzewa’ wyglądają jak nie z tej planety, a dodatkowe oświetlenie dodaje im jeszcze magii. Niesamowite miejsce. W weekend przyjdziemy tutaj zwiedzić zadaszony las deszczowy ze sztucznym wodospadem i ogród kwiatów.

"stare" i nowe
park sztucznych drzew
Marina Bay Sands - na dachu jest basen

Po pokazie przeszliśmy przez środek Marina Bay Sands – luksusowego hotelu, który jest aktualnie jednym z bardziej rozpoznawalnych symboli Singapuru. Na wierzchu trzech hotelowych wieżowców mieści się ponad hektarowy park i 150-metrowy basen z widokiem.
Naturalnym przedłużeniem przejścia przez hotel było oczywiście monumentalne centrum handlowe pełne luksusowych sklepów. Jedno z wielu w mieście.
Po drugiej stronie hotelu trafiliśmy na deptak wzdłuż zatoki, szczelnie obsadzony palmami i inną tropikalną roślinnością. No nie ma się do czego przyczepić, choćbym nawet chciała (a nie chcę!) pomarudzić. Jest bogato i pięknie, bo ktoś potrafi dobrze zarządzać przestrzenią miejską. Od atmosfery świątecznej nie da się uciec i na drodze stanął nam jeszcze jarmark świąteczny, który krótko sfilmowałam:

Na kolację postanowiliśmy zjeść coś z owoców morza. Trafiliśmy do zagłębia knajpek nad zatoką, z widokiem na stary ratusz. My patrzyliśmy jednak w drugą stronę – na pełzające w gigantycznych akwariach kraby, pływające krewetki, filety z łososia, tuńczyki, mahi-mahi, okonie morskie, no i… sama nie wiem co o tym myśleć, ale to są małże, musicie mi uwierzyć. 

Ostatecznie wybór padł jednak na krewetki po hindusku. Nie tylko dlatego, ze jeden taki długi małż kosztuje ponad 300pln… 😉
Ale miało być o Świętach, więc jeszcze dodam, że świątecznie jest też poza centrami handlowymi. Mieszkamy lekko ponad kilometr od ogrodu botanicznego gdzie już dwa razy próbowałam biegać, co kończyło się jak dotąd marszobiegiem i szukaniem wodopoju. I tu też pełno bombek i prezentów. Tyle że nie pod choinką, a pod jakąś paprocio-palmą.  No to co: Wesołych Świąt!

img_1488

 

Samochód- Rudolf

Samochód- Rudolf

Orchard Road

Orchard Road

choinki pod palmami

choinki pod palmami i chłopcy na spacerze

 

 

 

Powiązane posty

Leave a Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.