Slonie :)

by hajski
1 comment

Dzisiejszy dzien byl odlotowy. Piotrek znalazl w hotelu ulotke informujaca o schronisku dla sloni, ktore zostalo otwarte w okolicach Kanchanaburi 5 lat temu. Tripadvisorowe oceny byly nadzwyczaj pozytywne. Wiec pojechalismy 🙂
ElephantsWorld to pozarzadowa organizacja zajmujaca sie starymi lub uratowanymi z niewoli sloniami. Slonie byly jeszcze do niedawna wazna sila robocza w Tajlandii – sluzyly np. do pracy w lesie i przenoszenia drewna. Kiedy slon konczy 60 lat przestaja mu odrastac zeby i umiera z glodu, chyba ze jego opiekun wyjatkowo dobrze sie o niego troszczy.
Na farmie mieszka 10 sloni z ktorych 3 sa po 60-tce, jeden zupelnie niewidomy, 2 sa wzglednie mlode a jeden zupelnie maly, dwuletni. Jego matka umarla i zostal odkupiony przez organizacje. po kilku tygodniach kilka starszych slonic na farmie stworzylo mu rodzine zastepcza! I teraz wszedzie chodza razem, ale tylko tam gdzie zechce maluch.
Slonie ktore sie tam znajduja byly wykorzystywane do pracy w lesie, w cyrku albo zebrania na ulicy. Jedna slonica miala udane zycie – wozila mnichow do swiatyni.
Farma sloni deklaruje, ze tutaj to oni pracuja dla sloni, a nie slonie dla nich. I rzeczywiscie bylo to widac, az milo 🙂
Wolontariusze, w wiekszosci z Ameryki i Europy Zachodniej przedstawili nam program dnia – karmienie sloni ( 4 razy), przygotowywanie jedzenia, wyprawa do gaju palmowego po swieze palmy i banany i wreszcie kapiel sloni po poludniu. Czyli dokladnie to, co oni tam robia na codzien. W sumie nasza grupa odwiedzajacych liczyla jakies 15 osob.
Kazdy slon ma swojego opiekuna, ktory swobodnie na nim jezdzi, przeprowadza slonia z miejsca na miejsce, dba o kapiel i jedzenie. Do slonia mozna podejsc tylko jesli opiekun jest w poblizu.Opiekunowie i wolontariusze mieszkaja na telenie farmy, w bambusowych chatkach krytych liscmi palmowymi.

Dowiedzielismy sie tez, ze slon zjada dziennie pokarm o wadze 10% jego wlasnej masy. Czyli pochlania jakies 200kg owocow, ogorkow, palmy i ryzu. Ryz jest podawany najstarszym sloniom ktore nie maja zebow i nie moga jesc nic innego.
Farma miesci sie nad rzeka Kwai i slonie maja tam do wyboru cien drzew, blotko, piach i rzeke. Dzisiaj juz od rana kapaly sie w blocie wiec juz przy pierwszym karmieniu niezle nas opryskaly 🙂

Wrazenie jest dosyc niezwykle – do naszego stanowiska z koszami z owocami podeszlo stado sloni. Pakowalimsy im owoce w traby albo prosto do ‘buzi’.
Potem przenieslismy sie w strone rzeki i tam z ryzu zmieszanego z witaminami sklejalismy duze kule, ktore potem byly obtaczane w wiorkach kokosowych. Bo slonie nie przepadaja za zapachem tych witamin 🙂

Pozniej nakarmilismy nimi stare slonie i sami zjedlismy lunch (cos troche innego).
A po obiedzie pojechalismy dosyc interesujacym pojazdem na plantacje palm gdzie scinalismy i nosilismy palmy (tez do jedzenia, slonie uwielbiaja wnetrze pnia palmy ktore jest slodkie i soczyste).

[specjalna dedykacja dla sztangistek]

Po tej wycieczce trzeba bylo znow nakarmic zwierzaki (one naprawde czesto i duzo jedza), tym razem jadly gigantyczne risotto z bananami i papaja. To bylo akurat zblizone do mojego dzisiejszego sniadania.

Az wreszcie nadszedl czas kapieli. To chyba najbardziej ekscytujaca czesc dnia 🙂 w ubraniach wskoczylismy do rzeki i podplynelismy do kapiacego sie slonia. Jego opiekun pomogl nam wspiac sie na grzbiet i smial kiedy troche panikowalismy jak slon sie zanurzal. Pelen odlot!!

tutaj slon uznal ze ma dosyc, zrobil pelne zanurzenie i wywrotke:

Po tym wszystkim zmeczeni, opaleni i bardzo ubloceni wrocilismy do hotelu.
Profilaktycznie zdezynfekowalismy sie od wewnatrz lokalna whisky.

Powiązane posty

1 comment

Anna G. 18/03/2013 - 22:48

Fajowa przygoda ze słonikami 🙂
no i wiadomo do czego był potrzebny trening ze sztangą 🙂

Comments are closed.