Stepancsminda czyli cień wielkiej góry

by Gosia
0 comment


Oto Kazbek. 5044m npm, góra którą można zdobyć bez umiejętności wspinaczkowych, za to z silną wolą, z przewodnikiem,w dobrej kondycji i nie bojąc się zimna. Może kiedyś… Tym razem wybraliśmy się do Stepancsmindy- miasteczka u stóp Kazbeku- odebrać stamtąd Marzenkę i Andrzeja, krórzy po błyskawicznej, 3 dniowej akcji górskiej zdobyli szczyt we wtorek rano. Twardziele, jestesmy z nich dumni!

Kazbek góruje nad miasteczkiem i jest jedną z głównych atrakcji turystycznych Gruzji. Stosunkowo łatwo się tu dostać – to dwie godziny jazdy obfitującą w piękne widoki, asfaltową drogą na północ od Tbilisi. Kilkanaście kilometrów dalej znajduje się jedyne czynne drogowe przejście graniczne z Rosją i “drogą wojenną” ciągną też tysiące TIRów, których kilometrowe sznury parkują w ciągu dnia na poboczach a nocami przejeżdżają przez miasto.
Żeby lepiej przyjrzeć się górze, po prawdziwie królewskim śniadaniu z naszymi odzyskanymi sąsiadami, razem z Piotrkiem udaliśmy się na szybką wycieczkę do klasztoru Csmita Sameba, 500 metrów powyżej miasteczka. Jaka to ulga móc iść pod górę bez ciężkiego plecaka! Pod kościołem na wysokości 2200 zameldowaliśmy się po niecałej godzinie żwawego podejścia. Znowu slonce świeciło nam od rana, ale juz po 12-tej szczyt zaczął chować się w chmurach. Zbieglismy sobie z góry patrząc na miasto bez wyrazu- betonowe budynki, kilka knajpek, guesthousy i droga do Rosji. Cywilizacji tu aż nadto i z lokalnego gruzińskiego klimatu górskiego niewiele się uchowało. W międzyczasie pranie wyschło i moglismy ruszać dalej- do Kachetii!

Powiązane posty

Leave a Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.