Tuszetia- informacje praktyczne

by Gosia
0 comment

Poniżej znajdziecie garść praktycznych informacji które mogą okazać się przydatne przy planowaniu trekingu z Omalo do Shatili. Wszystkie dane z sierpnia 2016.

Dojazd- wydaje się możliwe dotarcie do Omalo w dniu przylotu do Tbilisi LOTem. My chcieliśmy jeszcze odwiedzić jedno z naszych ulubionych miejsc w Kachetii. Do Omalo ruszyliśmy następnego dnia rano jeepem zaprzyjaźnionego kierowcy z naszego hotelu w Eniseli (20km na północ od Telawi). Chętnie podzielę się namiarami, bo samochód był w dobrym stanie, pomieścił naszą piątkę i bagaże, a kierowca jechał uważnie i bez brawury. Podróż do Omalo z okolic Telawi trwa 3-4h i standardowo kosztuje 200-250 GEL (nas kosztowała 250GEL za 5 osób). Widoki przepiękne, nawierzchni brak, warto zaopatrzyć się w wodę i przekąskę na drogę bo sklep będzie dopiero w dolnym Omalo. Nie planujcie zakupów prowiantu wyprawowego w Omalo.
Aha, nie mieliśmy wrażenia ze jest to jakaś szczególnie niebezpieczna droga. Myślę że część mrożących krew w żyłach opowieści znalezionych na blogach i forach wynika z brawury kierowców.

Trasa– przejście z Omalo do Shatili przez Atsuntę to 85 km. Jesteśmy w dość dobrej kondycji i wydaje nam się, że optymalnie zaplanować przejście na 5dni (my szliśmy 4,5). Dodatkowy dzien może się przydać na wypadek złej pogody w dniu który przypada na Atsuntę. Trasa jest częściowo oznakowana, a częściowo prowadzi po prostu wydeptaną ścieżką. Do Girewi łatwo trafić wzdłuż drogi, potem trzeba wejść ponad twierdzę i szukać szlaku. Korzystaliśmy z mapy Kaukazu Terraquest. Nie warto inwestować w chwalone przez niektórych mapy Geolandu. Nie ma na nich zaznaczonego szlaku.

Kiedy należy uważać?

-Od miejsca biwakowego przed ostatnią stacją pograniczników pod Atsuntą (nie ma konieczności ich odwiedzać jeśli było się u tych w Girewi) trzeba zawrócić z powrotem na stronę rzeki skąd się przyszło, tym samym drewnianym mostkiem. Jest tam drewniany drogowskaz do Shatili. Ponoć po stronie pograniczników jest ścieżka, ale ciężka do znalezienia i nie ma mostu przez rzekę.

-już w Czewsuretii po zejściu z biwakowiska z pogranicznikami- przed Khonischalą – szlak przechodzi na prawą stronę potoku ale nie ma tam mostów. Potok jest rwący, nas uratował koń.

-psy pasterskie- bardzo zdecydowanie pilnują swoich stad. Dobrze mieć pod ręką gaz. Zauważyliśmy, że ostro reagują na gwałtowne ruchy, a odpuszczają kiedy się stanie i czeka aż zareaguje pasterz

– barszcz sosnowskiego- rośnie go tu dużo i to w bardzo bujnej formie

Pogranicznicy- trzeba się odmeldować w Girewi, posterunek jest nad potokiem poniżej wsi, ale nie ma potrzeby odwiedzania pograniczników pod Atsuntą (nie po drodze) ani za Atsuntą. Posterunek gdzie sprawdzają dokumenty jest dopiero w Mutso, przy drodze. Wystarczy dowód osobisty.

Noclegi- kwatery prywatne i guesthousy są w Omalo, Dartlo i Girewi. W Dartlo mieliśmy sporo szczęścia bo prawie wszystko było zajęte ale trafiliśmy do domku dla gości właścicielki jednej z restauracji. Do Parsmy i Czeczo nie zaglądaliśmy ale wyglądały jak pozostałe miejscowości i pewnie jest tam gdzie spać. Przed i za Atsuntą w grę wchodzi tylko namiot, nie da się tego inaczej rozwiązać. W guesthouse’ach w większości gotują, standard jest bardzo podstawowy, prąd wieczorami lub wcale.

Fajne miejsce na biwak jest na skarpie za Girewi w pobliżu szałasu pasterskiego. Potem duże wypłaszczenie mamy nad samą rzeką przed ostatnimi pogranicznikami (tam w tym sezonie działa sklepik w brezentowym namiocie). Jeśli chce się spać jeszcze bliżej Atsunty, o 2-3h dalej jest płasko przy pasterskiej chatce nad rzeką. Za Atsuntą znajdziecie miejsce biwakowe nad ledwo ciurczącym źródełkiem na 3000m, a potem- 2-3h dalej przy strumyku przy pogranicznikach. Z obu tych miejsc można się w jeden dzień dostać do Mutso i Shatili.

Sklepy i jedzenie- sklep jest w dolnym Omalo, w górnym kupicie snickersa i chleb w piekarni a w pierwszej kawiarni po prawo można zamówić chaczapuri i zabrać na wynos. W Dartlo nie znaleźliśmy sklepu.  Sklepik w namiocie był przy drodze pod Parsmą a taki dobrze wyposażony w Girewi. Za Omalo nie widzieliśmy piekarni. Pod Atsuntą na biwakowisku w namiocie można kupić colę, piwo, konserwy i zupki chińskie, pani gotuje i piecze chaczapuri. Za Atsuntą sklep znaleźliśmy dopiero w Mutso.

Co jeść? Raczej nie da się nigdzie rozpalić ogniska, bo brak na tej wysokości opału. My żywiliśmy się serem i chlebem kupionym w Omalo, kabanosami, owsianką i liofilizatami (polecamy Lyofood). Chleb spokojnie przetrwał 5 dni trekingu. Ser można na pewno kupić po drodze, trochę zbyt zachowawczo dźwigalismy go z Omalo. Na 5 osób mieliśmy dwa garnki turystyczne, dwa palniki i dwa kartusze 450g które kupiliśmy w sklepie Xtreme Sport w Tbilisi (czynne codziennie od 11).

Piliśmy wodę ze strumieni, do wysokości obecności krów i owiec (circa 2700m) używaliśmy tabletek do uzdatniania wody. Po przejściu przełęczy Atsunta ilość strumieni spada i warto zatankować zapas na miejscu biwakowym na 3000m.

Pogoda. Albo mieliśmy szczęście albo druga połowa sierpnia po prostu jest taka bajeczna- deszcz padał 3 razy w nocy i raz przez dwie godziny rano.  Poza tym świeciło na nas słońce i do 3000m npm szliśmy w krótkich spodenkach i koszulkach. Wiatr dawał sie we znaki na Atsuncie. W nocy temperatura spada do 5-8C, cieply śpiwór jest obowiązkowy.

Ekwipunek. Wygodny plecak i ciepły śpiwór to podstawa. Szliśmy w butach ‘podejściówkach’ i biegowych terenowych. Na zmianę sandały ‘do wody’ na pokonywanie strumieni. Goretex przydawał się wieczorami i raz w deszczu. Nie wyobrażam sobie tej wyprawy bez kijków.

Jako-taka cywilizacja kończy się za Girewi, co oznacza trzy dni odcięcia od świata. Jesli chcecie mieć zasięg do Girewi i w Shatili zaopatrzcie się w karty SIM GeoCell (można kupić na lotnisku). Beeline nie działa prawie nigdzie.

Powiązane posty

Leave a Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.