Wiedeń-Gabcikovo, 129km

by hajski
0 comment

Jak dobrze znowu jechać! Jest w tym jakaś magia.

Przywitalismy Dunaj w Wiedniu, nie zmienił się przez zimę. 
Katedra Stefana dalej w remoncie.

Przejechaliśmy przez Prater a potem wzdłuż plaży nudystów. Do samej Bratysławy prowadzi bardzo przyjemna ścieżka rowerowa, w większości przez park narodowy Donau-Au. 

W malowniczym Hainburgu jak na Polaków na majówce przystało rozpalilismy sobie jednorazowy grill 🙂
W Bratysławie smignelismy prawym brzegiem. Biegaliśmy tam niecały rok temu z Piotrkiem! W parku z widokiem na zamek był festyn z okazji 10lecia Słowacji w UE. Wątpiliśmy z tej okazji kofolę z nalewaka. Droga rowerowa na południe od Bratysławy to prawdziwa rowerowa autostrada. Setki rowerzystów i rolkarzy, trochę sakwiarzy ale tylko my mielismy takie ładne flagi. Dzień flagi obeszlismy z należytym szacunkiem.

Za Cunowem Dunaj rozlewa się szeroko, a trasa przez 40kilometrow prowadzi wygodnym asfaltem na wale. I tylko woda z prawej, a z lewej pola i łąki. Tak dojechaliśmy do wielkiej tamy w Gabcikovie, gdzie spędzamy dzisiejszą noc. 
To pogranicze Slowacko- Węgierskie, wszystkie oznaczenia są w dwóch językach. Ceny w euro, ale piwo jakie piję pisząc tęnotkę kosztowało mnie 50centow 😉
Jutro wjedziemy na Węgry i zaśpiewany dziewczynę o perłowych włosach!

Powiązane posty