Wiosna na Warmii

by Gosia
0 comment

To miał być przedłużony weekend w Tatrach, ale ciągnące się w nieskończoność przeziębienie, katar i kontrola u lekarza Władka uniemożliwiły nam nacieszenie się górami. Szkoda nam było jednak spędzać cały mini-urlop w domu i po krótkiej naradzie wybraliśmy jeden z niewielu dostępnych z mniej niż 24-godzinnym wyprzedzeniem hoteli SPA, w ulubionym ostatnio promieniu poniżej trzech godzin jazdy samochodem z Warszawy. Trzy godziny Władek znosi dzielnie, śpiąc zwykle jedną, bawiąc się drugą i marudząc przez trzecią. Torba z akcesoriami do pacyfikacji nastroju z wyjazdu na wyjazd jest coraz pokaźniejsza – tym razem zaradzić kryzysom udało się dzięki plastikowym kubkom, pacynkom na palce, książkom, muzyce i niezawodnym kaczkom na finiszu. Po takiej wycieczce jestem zwykle bardziej zmęczona niż po mocnym treningu…

W promieniach słońca i zachęcającej temperaturze powyżej średniej krajowej, wczesnym popołudniem dotarliśmy na miejsce.

Hotel Natura Mazur wygląda okazale i jest bardzo malowniczo położony – tuż nad jeziorem Święcano, obok jeziora Brajnickiego.
Z tablicy informacyjnej wyczytaliśmy że wybudowano go częściowo za fundusze unijne w ramach rozwoju Warmii i Mazur. Technicznie to Warmia, kilkanaście kilometrów na wschód od krajowej 7-ki.

Od razu poszliśmy na plażę i pokręciliśmy się w okolicach pomostu. Przybrzeżne trzciny kołysały się smagane wiatrem, a woda marszczyła i migotała w promieniach słońca. Byliśmy sami.

Korzystając z drzemki Władka, ukołysanego tym widokiem i szumem fal, zjedliśmy wystawną obiadokolację. Hotelowe potrawy i wizualnie i smakowo zachwycały.
Powiew luksusu był wyczuwalny: rozmowy przy sąsiednich stolikach dotyczyły zakupów posiadłości, poszerzania działalności salonów piękności, a Calvin Klein i facet na koniu rozpościerali się ogromnym logo na garderobie i bieliźnie. No w końcu cztery gwiazdki 😉
Tym razem rozsądniej niż w Sopocie wybraliśmy sobie pokój, który można było na noc podzielić na dwie części. Przy śpiącym Władku mogliśmy obejrzeć film i spokojnie porozmawiać.
Ja wręcz nadużywałam strefy saun, inhalowałam się w grocie solnej i marzyłam o końcu kataru. Chłopaki pływali w basenie i odwiedzali sale zabaw. W ciągu dnia korzystając z najlepszej w ten weekend pogody w kraju spędzaliśmy długie godziny spacerując po lesie i podziwiając ukryte między drzewami jeziorka. Wózek terenowy znów sprawdził się znakomicie – bez problemu radził sobie na piachu, korzeniach i szyszkach, a Władek wybujany na leśnych wybojach spał długo i mocno.

W ramach turystyki kulinarnej odwiedziliśmy też pobliskie Szczytno i Pasym, znany z poprzednich weekendowych wypadów z przyjaciółmi. Ale i tak najfajniej było na trawce przy huśtawce, z widokiem na spokojne jezioro przed hotelem.

Podsumowując – Natura Mazur to bardzo przyjazne rodzinom miejsce na weekendowy wypad, gdzie można zjeść doskonałe śniadania (również dla maluchów) i drogie, ale warte grzechu kolacje. Na dzieci czeka przestronna i zadbana sala zabaw. Krzesełka w restauracji były wręcz sterylne, a to rzadkość (albo ja mam pecha).
Jest i fajny basen, a nawet trzy, i siłownia, i cztery sauny. Z masaży i zabiegów nie korzystaliśmy. Na imprezowiczów czeka bar, dyskoteka, bilard i kręgle.

znowu pakowanie!


Powiązane posty

Leave a Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.