Powrót z wyspy gdzie nie ma zimy

by Gosia
0 comment

Wyobraźcie sobie, że nigdy nie jest zimno. Nie zastanawiacie się, czy założyć dodatkowy polar, nie kupujecie puchowej kurtki. Nie kalkulujecie w myślach, czy lepiej poczekać na autobus, czy przejść te kilka przystanków zamiast marznąć na przystanku. Ba, nawet nie zastanawiacie się czy przyjedzie nowy czy stary tramwaj gdzie mróz wpada przez nieszczelne szyby i drzwi. Nie marzycie o webasto w samochodzie, ani o podgrzewanych siedzeniach. Nigdy nie skrobaliście szyb. Akumulator zawsze działa. Nie stoicie dwa razy w roku w kolejkach żeby zmienić opony.

Nie zmarzły wam krzewy na balkonie ani róże w ogrodzie.
Nigdy się nie poślizgnęliście na chodniku. Sól nie wylazła na butach. Breja nie przemoczyła kozaków w drodze do pracy. A właściwie, co to są kozaki? Nie macie pudeł z rękawiczkami, szalikami, płaszczami zimowymi które trzeba chować wiosną i wyciągać jesienią.
Nie wstawaliście do pracy po ciemku o 7 rano i nie wracaliście ze szkoły po ciemku o 15-tej.

Nie utknęliście w korkach bo pada śnieg. Nie macie kolców na buty biegowe, ani w ogóle żadnych długich spodni do biegania, a bufka służy tylko to powstrzymywania potu zalewającego oczy.
Nigdy nie widzieliście na niebie Gwiazdy Północnej, za to często miga do was Syriusz, a Krzyż Południa to pierwsza konstelacja którą poznajecie.
Nie widzieliście kluczy gęsi zwiastujących koniec lata i początek wiosny, nie wiecie czemu stary niedźwiedź mocno śpi.

Ale też nie wiecie co to znaczy czekać na pierwszy śnieg zwiastujący Święta. Nigdy nie ulepiliście bałwana, koledzy z klasy nie natarli was śniegiem, nie zjeżdżaliście na sankach, nie byliście na kuligu i nie robiliście orzełków. Święta to kilka wolnych dni z prezentami, ale nie siedzicie z tej okazji przy kominku, za to idziecie na plażę. Narty i snowboard znacie z telewizji, podobnie jak łyżwy. Jeśli odważycie się jeździć rowerem, to nie chowacie go na zimę do piwnicy.

Rzadko imprezujecie na domówkach, bo mieszkacie z rodzicami. Za to wasi kumple mają łódź i często pływacie na jedną z przybrzeżnych wysepek, gdzie rozstawiacie kolumny i balujecie do białego rana. Nie przeziębicie się jeśli prześpicie się na plaży w grudniu, ani w czerwcu.
Nieważne gdzie mieszkacie – na plażę jest maksymalnie 20 minut. Do pracy podobnie. Tak jak eskimosi mają tysiąc nazw na śnieg, wy wiecie wszystko i każdym skrawku plaży w waszym kraju. Każda plaża jest inna – jak ci turyści mogą tego nie odróżniać?

opalając się obserwowaliśmy ślub na plaży
gotowa do oglądania rybek
ostatnie chwile nad basenem

No i nic nie poradzę na to, że argumentów ‘za’ mieszkaniem na tropikalnej wyspie zawsze znajdę więcej niż ‘przeciw’. Może kiedyś…

Tymczasem po ostatnim dniu plażowania po porannej wyprawie w poszukiwaniu delfinów i południowym snorklowaniu i obserwowaniu rafy koralowej, zapakowaliśmy się wieczorem ostatni raz do taksówki Dilesha i zaczęliśmy ponad 15-godzinną podróż powrotną. Nie obyło się bez atrakcji – w business lounge’u spotkałam Chodakowską 😉

Powiązane posty

Leave a Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.